Zdarza mi się pisać na bardzo różnorodne tematy. Jasne, że nie na każdym się znam. Ba! Powiem więcej! Zdarza mi się pisać o pisaniu, budownictwie i zoologii w jeden dzień. Jak to połączyć? Jak w ogóle pisać o czymś, na czym się nie znam? I czy to nie jest oszustwo?

Zacznę od końca. Nie, pisanie na obce mi tematy nie jest oszustwem. Oczywiście, łatwiej jest pisać o czymś, co znam, w czym jestem na co dzień. Nie oznacza to jednak, że nie mogę stworzyć dobrego tekstu na temat zupełnie mi obcy. Z drugiej strony wygląda to podobnie. Zleceniodawca czasem zastrzega sobie, że szuka wykonawcy, który „zna się na rzeczy”. Jasne, tak jest najlepiej. Tylko, że istnieją tematy, w których dość trudno jest znaleźć  copywritera. O ile mnóstwo osób specjalizuje się w temacie psychologii, budownictwa czy zoologii, o tyle znacznie trudniej będzie znaleźć osobę piszącą, specjalizującą się w tworzeniu tekstów o garncarstwie. Takie jest życie!

No dobrze, ale jak napisać dobry tekst o czymś, o czym nie ma się pojęcia? Zaraz, zaraz. To nie takie proste. Po pierwsze, nigdy, ale to nigdy nie podejmuję się zlecenia, którego tematu nie rozumiem.  Wystarczy, że choć w niewielkim stopniu kojarzę, o co chodzi, by na podstawie szczegółowego researchu stworzyć tekst o dobrej jakości. Jeśli jednak mam problem już w zrozumieniu tematu głównego, nie przyjmuję takiego zlecenia. Proste!

Załóżmy jednak, że podejmuję się zlecenia w temacie, na który wiem niewiele. Albo nawet w temacie, o którym wiem sporo, ale wciąż nie wszystko. To bardzo zdrowe podejście. Nie ma na świecie przecież nikogo, kto posiadłby całą wiedzę tego świata. Temu służy research, czyli umiejętne wyszukiwanie informacji w dostępnych źródłach. I nie chodzi tu o wikipedię! Chodzi o wiele źródeł, które są wiarygodne i godne zaufania.

Jak ja przeprowadzam research? To proste. Biorę kartkę papieru albo nawet dużo kartek. Biorę temat główny i wpisuję go w wyszukiwarkę. Czytam artykuły, przeglądam książki. Nie ograniczam się do polskich stron. Notuję to, co wydaje mi się najważniejsze. Z tego wyciągam złoty środek. Esencję. To, co wydaje mi się najistotniejsze w danym zagadnieniu, najbardziej przydatne dla odbiorcy. Dopiero po takim researchu zabieram się za pisanie. Dobry research i skrótowe notatki to 70% mojego tekstu. Research sprawia, że tekst jest wiarygodny, poprawny merytorycznie, a ja coraz więcej wiem i mnóstwo się uczę. Same korzyści!

A jak Ty przeprowadzasz research podczas tworzenia treści?