Na ulicach widujesz samochody, które ładuje się jak telefon komórkowy. W wiadomościach słyszysz o kolejnych planowanych lotach w kosmos. Wieczorami sięgasz do swojej ulubionej lektury w wersji elektronicznej. W międzyczasie łączysz się na wideorozmowie z osobą oddaloną od Ciebie o tysiące kilometrów. I naprawdę nadal nie wierzysz, że można zarabiać online?

Copywriting, czyli mityczny zawód pełen legend

Każdy wie, czym zajmuje się ślusarz, adwokat, fotograf czy kucharz. Nieco inaczej jest z copywriterami. Młode osoby raczej są świadome, a przynajmniej mniej więcej orientują się, na czym polega ten zawód. W przypadku starszych jest już nieco gorzej. Gdy zapytam mamę, tatę, babcię lub dziadka, czy wiedzą, co właściwie robię, najpewniej usłyszę, że “piszę teksty”. Zgaduję, że dziadkowie nazwą mnie dziennikarką lub redaktorką, bo są to bliższe im pojęcia niż obco i dziwnie brzmiący “copywriter”.

W sumie to po co gdybać, skoro można sprawdzić? Zapytałam kilka osób, czy mogłyby odpowiedzieć mi na pytanie: “Czym zajmuje się copywriter?”. Oto odpowiedzi, które otrzymałam. Pozostawiam je Wam do własnej oceny.

To osoba, która tworzy teksty, różnej długości i o różnej tematyce w zależności od potrzeb klienta. – kobieta, 23 lata

Tworzeniem tekstów, tak? To pisanie tekstów do internetu. – kobieta, 53 lata

Pisaniem tekstów i poprawianiem błędów w tekstach, jeśli miałabym odpowiedzieć tak na szybko bez czytania w necie. – kobieta, 30 lat

Hmm… – mężczyzna, 24 lata

Pisze teksty. – mężczyzna, 18 lat

Według mnie to osoba, która pisze teksty na potrzeby optymalizacji strony i wyświetlania się jej jak najwyżej w Google. – mężczyzna, 24 lata

Niewątpliwie każda z powyższych osób ma rację. Jako copywriterzy piszemy teksty na najróżniejsze tematy, niekiedy poddajemy gotowe treści własnej korekcie, a przy tym wszystkim najczęściej dbamy o zastosowanie zasad SEO. Czy to jednak wszystko, co robi copywriter? Nie do końca, bo według niektórych taki zawód już od dawna nie istnieje. Obecnie mówi się o content creatorach/content writerach, których zakres usług jest znacznie szerszy.

Pomijając spory o nomenklaturę, które nie mają większego znaczenia, trzeba zgodzić się z tezą, że copywriterzy już od dawna zajmują się czymś więcej. Pisanie tekstów to niejako podstawa naszej działalności, która z biegiem czasu zaczyna przybierać także inne formy. Przykład? Prowadzenie social mediów, tworzenie newsletterów, mailingów, sloganów i scenariuszy reklamowych… Jest tego całe mnóstwo.

A na tym Twoim copywritingu to da się coś zarobić?

To częste pytanie, które pada z reguły bezpośrednio po “Co to ten copywriting?”. No i jak to jest, da się, czy nie? Pewnie, że się da. Tyle że nie każdy będzie zadowolony ze swoich zarobków. Tak samo, jak da się i nie da się zarobić na sprzedaży detalicznej. Na miesięczny bilans składa się tak wiele czynników, że co copywriter, to inna opinia.

Chodzi tu po pierwsze o umiejętność pisania, a po drugie o sprawność. Jeżeli Janek będzie pisał jeden tekst za 150 złotych przez 2 godziny, a Ania w tym czasie napisze ich 2 lub 3… to odpowiedź na pytanie z nagłówka może być różna. Zarobki zależą również od doświadczenia. Niestety smutną prawdą jest fakt, że w copywritingu często zaczyna się od bardzo, ale to bardzo niskich stawek. Czy uważam, że to źle? Tak i nie.

Nie, bo sama tak zaczynałam i uważam, że było mi to potrzebne. Z perspektywy czasu postrzegam ten etap jako dobre pole to nauki i cóż, także do popełniania masy błędów. Gdy dawno, dawno temu zaczynałam pisać, nie wiedziałam nawet, czym jest H1 czy anchor. Miej na uwadze, że klient, który słabo płaci za dane zlecenie, najczęściej ma równie niskie oczekiwania. Jaka płaca, taka praca.

A dlaczego tak? Wiele osób, a w zasadzie zdecydowana większość, zraża się niskimi stawkami, sądząc, że są one standardem. Przez to początkujący copy szybko się demotywują i zwyczajnie przestają pisać. Można powiedzieć, że ten etap to w pewnym sensie sito. Z biegiem czasu budujesz jednak bazę klientów, nabierasz doświadczenia, zaczynasz specjalizować się w węższych dziedzinach, a dzięki temu zyskujesz większą pewność w tym, co robisz. I tym sposobem otrzymujesz coraz to lepsze oferty współpracy, trafiasz na dobrych zleceniodawców i bezpowrotnie kończysz erę prób i błędów.

W mojej opinii równie duże znaczenie ma samo podejście copywritera. Inaczej będzie zarabiał ten, który chce, aby pisanie było jego głównym źródłem dochodu, a inaczej osoba, która chce traktować to jako niewielki dodatek do budżetu. Zdaje się to zupełnie logiczne, ale niektórzy wciąż sądzą, że poświęcając godzinę dziennie, są w stanie zbijać kokosy.

I w tym miejscu warto wspomnieć o samej społeczności copywriterów. Jeżeli jesteś na jakiejkolwiek grupie, zrzeszającej internetowych pisarzy to z pewnością wiesz, do czego zmierzam. Przepychanki słowne o proponowane przez zleceniodawców stawki to w zasadzie codzienność. Copy lubią czasem powykłócać się o to, kto ile zarabia, a także, świadomie lub nie, stygmatyzować koleżanki i kolegów z branży młodszych stażem. Gdy tylko na danej grupie pojawi się niskopłatna oferta, a pod nią wielu zainteresowanych, zawsze w gąszczu komentarzy wyłania się tzw. obrońca uciśnionych. Butny, rozgoryczony, przybierający rolę strażnika godnych stawek. Mój wniosek? Dajmy młodym copywriterom budować swoje portfolio i zdobywać pierwsze doświadczenie, a my, nieco starsi stażem, brońmy swoich honorariów tam, gdzie trzeba.

Ilu copywriterów jest w Twoim otoczeniu i dlaczego tak mało?

Zgaduję, że niewielu. Nie mówię tu oczywiście o osobach, które podczas branżowych spotkań jawią się jako ikonki na Teamsach. Mam na myśli najbliższe otoczenie, w którym obcujesz na co dzień, sąsiadów, kumpli ze studiów czy znajomych znajomych. Ja, mimo że sama piszę teksty, nie znam ani jednego copywritera w wydaniu offline. Ciekawe, prawda?

Gdybym miała wskazać powody, dlaczego tak jest, w pierwszej kolejności wróciłabym do leadu tego felietonu. Jest trochę tak, jakby praca online była traktowana jako coś zarezerwowanego dla bardzo wąskiej grupy ludzi. Programiści, analitycy, graficy… To stosunkowo hermetyczne zawody, które kojarzone są z bogatym doświadczeniem lub konkretnym wykształceniem. W rzeczywistości nie jest potrzebne nic, oprócz znajomości języka polskiego i komputera z dostępem do internetu, aby zacząć zarabiać na pisaniu.

Z drugiej strony na okrągło słyszymy o różnych oszustwach, w tym o ofertach pracy zdalnej, które już na pierwszy rzut oka budzą wątpliwości. Piramidy finansowe, wyłudzenia danych osobowych i tak dalej, i tak dalej. Nic więc dziwnego, że ludzie spoza branży nie wierzą nie tylko w opłacalność, ale i w prawdziwość copywritingu.

Ja swoją przygodę z pisaniem zaczęłam od założenia konta na Giełdzie Tekstów. Jak widzisz, dziś moja współpraca z portalem wygląda już nieco inaczej. Copywriting to nie tylko ciekawy, ale i przyjemny zawód, który nie zna wieku, płci czy wygórowanych wymagań. Po prostu spróbuj.